<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>HartFord - INTERFACE ZERO PBF</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl</link>
<description> HartFord - INTERFACE ZERO PBF</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Postacie</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=774#p774</link>
<guid isPermaLink="false">774@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Proszę o wrzucanie pełnych kart postaci możliwie aktualnych.]]></description>
<pubDate>Wtorek 4 Lipiec</pubDate>
<comments>Wtorek 4 Lipiec</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II SCENA V - w poszukiwaniu wiedzy</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=773#p773</link>
<guid isPermaLink="false">773@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />Czyżby miała zamiar skorzystać z magi ? Jestem trochę osłupiały ale nie przeszkadzam w niczym Nodarowi. Nie stwarzam też żadnego zagrożenia dla Szczura czy Sylvi. Jeśli będzie tak jak mówi i zapłaci za to jakąś cenę to będę jej dłużnikiem. Dobrowolne wystawianie się na działanie takich mocy w celu pomocy nam zasługuje na nagrodę. Wszystko to przebiega mi przez myśli lecz staram się po sobie nic nie pokazać oraz być czujnym.]]></description>
<pubDate>Wtorek 13 Czerwiec</pubDate>
<comments>Wtorek 13 Czerwiec</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II SCENA V - w poszukiwaniu wiedzy</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=772#p772</link>
<guid isPermaLink="false">772@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dymitrow<br /> <br />Obaj zwiadowcy otuleni płaszczami zanurzyli się w złote królestwo. Dominante ma wiele pięknych odcieni. Złote królestwo jest jednak jak czyrak na pięknej twarzy kobiety. Dzielnica niemal w centrum miasta, być może kiedyś budynki były pięknymi kamienicami teraz to sterta ruder, budynków dobudowanych na prędce do innych budynków, na boku, z przodu, na dachu, czasem w połowie ściany. Na ulicach Złotego Królestwa pałętają się setki bezdomnych. To siedziba złodziei, bandytów i oszustów. Przejścia są wąskie wszędzie unosi się nieustający zapach rozpadu. <br />Wszyscy patrzyli na dziwna parę z byka. Każdy tu znał każdego, a goście w złotym królestwie nie byli mile widziani. Obaj zwiadowcy widzieli zarówno ukradkowe spojrzenia spod na pozór zamkniętych okiennic jak i perfidne pewne niekrytej złości twarze osób które mijali.<br />- To tu. - szepnął Nodar gdy dotarli pod niski, budynek, na dachu, którego wyrósł sporej wielkości namiot. <br />Dymitrow rozejrzał się dookoła. Widział przynajmniej tuzin par oczu, które ich w tym momencie obserwowały. <br />Nodar otworzył drzwi i wszedł do środka. W środku panowała ciemność. Okna były zabite lub zasłonięte i do środka wpadało niewiele światła. Było też duszno i pachniało stęchlizną. Pod ścianą wewnątrz spało dwóch mężczyzn otulonych w połatane koce. Dymitrow nie był jednak pewny czy spało. Widział wyraźnie jak pod kocem jeden z mężczyzn trzyma rękę na czymś kurczowo zaciśniętą. Mółgby przysiądź że to jakiś sztylet. <br />Nodar szedł pewnie dalej, minął schody i otworzył kolejne drzwi nieco z boku. Weszli do kuchni. Unosił się tu zapach jedzenia. O dziwo nawet przyjemny. Mimo, że warunki w środku, delikatnie rzecz ujmując nie rozpieszczały. Wszystko było zużyte, zniszczone, brudne i w nieładzie. Mimo to kucharz, a przynajmniej na takiego wyglądała przysadzista figura, która krzątała się przy piecu, doskonale orientował się gdzie co leży. Sięgnął ręką w bok i wyciągnął gdzieś spod sterty rupieci pogiętą patelnię, którą położył na rozgrzanej płycie. Ujął garnek bez jednego ucha i nalał dziurawą chochlą solidną porcję jakiegoś płynu na patelnie sporo rozlewając dookoła.<br />- Szczurze! - wybuchnął z entuzjazmem Nodar<br />Dymitrow się zdziwił skąd taka serdeczność. Przysadzista figura się odwróciła. Odziana w brudny, połatany poplamiony fartuch. Z olbrzymim brzuchem i niezwykle zniekształconą twarzą. Twarz kucharza miała niezdrowy odcień. Była blada z mocno czerwonymi plamami. Połowę oblicza zajmowały sporej wielkości guzy, porośnięte kępkami bladych, cienkich włosków. Powodowało to, że jego lewe oko zdawało się dużo mniejsze od prawego. Wargi miał grube, spuchnięte a zęby połamane i czarne. Jego uśmiech jaki wykwitł na widok Nodara był odrażający.<br />- NODAR! - warknął głosem gardłowym, a z jego ust wytrysnęła fontanna śliny. <br />Obaj padli sobie w ramiona. Dymitrow stał nieco osłupiały. Nie znał swojego przyjaciela od tej strony.<br />Gdy serdecznością było dość Nodar odwrócił się w stronę Dymitrowa i powiedział:<br />- Dymitrow przyjacielu, to jest Szczur. Szczurze to Dymitrow. - Zwalista figura wysunęła spuchniętą, brudna dłoń do uściskania. <br />- Mów co was sprowadza. Bo wątpię żebyście zawitali tu towarzysko - powiedział kucharz strącając na podłogę śmieci zaścielające ławę i gestem prosząc by goście usiedli.<br />- Potrzebujemy informacji. - powiedział szybko Nodar.<br />- Chcecie pewno porozmawiać z Sylvią. - Nodar skinął głową. Zwalisty kucharz westchnął ciężko i powiedział - Wiesz, że ona to odchoruje. Nodar skinął ponownie głową. Szczur westchnął po czym wrzasnął na całe gardło! - SYLVIA!!!! MASZ GOŚCI!!!<br />Zapadła chwila milczenia przerywana jedynie bulgotem brei na kuchni. Po chwili drzwi otworzyły się ponownie a w nich stanęła niska młoda kobieta. Ubrana w skromną suknię. Łataną jednak w przeciwieństwie do otoczenia nawet czystą. Była zgrabna, ciemne włosy miała przycięte krótko. Słowem niczym szczególnym się nie wyróżniała. Mimo to było czuć że coś w tej dziewczynie jest niepokojącego. Może to jej oczy. Przymglone i blade. Jedno zdawało się mieć nieco inny odcień od drugiego. <br />- NODAR! - dziewczyna wybuchnęła entuzjazmem i rzuciła się w ramiona kulawego zwiadowcy. Dymitrow patrzył na całą scenę z niekrytym zdumieniem. Najwyraźniej nie znał całego rozdziału z życia Nodara w Dominante. Jakby wyczuwając temat Nodar popatrzył przepraszającym wzrokiem na Dymitrowa znad ramienia dziewczyny. Gdy czułości ustały nodar zaczął.<br />- Sylvia będziemy mieli prośbę. Wiem, że odchorujesz to później, ale chcielibyśmy uzyskać odpowiedzi na parę pytań. - Sylvia momentalnie pobladła, zagryzajac dolną wargę. Zamknęła oczy nabrała dużo powietrza i rzekła. <br />- Wiesz Nodarze, że jestem ci winna o wiele więcej aniżeli odrobina nieprzyjemności. - Wcisnęła się między Szczura a Nodara na ławie. Sięgnęła do rękawa i wyciągnęła z tamtąd małe lusterko. Chuchnęła w nie i przetarła je rękawem. - Czego chcecie się dowiedzieć&#8230;<br /> <br />----<br /> <br />Mercier<br /> <br />Niebo było czyste. Przepływały nieśpiesznie po nim tylko niewielkie leciutkie obłoczki. Znad morza wiała przyjemna bryza. Dookoła unosił się cudowny zapach herbacianych róż, których ściana wyrastała wzdłuż drogi. Odgradzając wspaniały park różany - jeden z większych w Dominante. Kopyta wierzchowców delikatnie stukały o bruk. Dominante było prawdziwym klejnotem Kordu. W takich chwilach Mercier czuł się dumny, z tego, że jest Kordyjczykiem. Dojechali razem z Ticcarim do skrzyżowania. i skręcili w prawo. Przed nimi rozpościerał się gmach błękitnej laguny. Był to wysoki budynek niemal wchłonięty przez park. Otoczony cudownym ogrodem błękitnych róż, z tyłu posiadał niewielki pomost, otwierający się na jezioro, która otaczał park. <br /> <br />Mercier zsiadł z konia i podał wodzę ticcariemu. Dawno go nie było w Błękitnej Lagunie. Ruszył do ukwieconej ścieżki wiodącej do wejścia. Zostawiając Ticcariego z końmi. Wiedział, że zaraz do niego dołączy.<br /> <br />Podszedł do drzwi były wykonane z wiśniowego drewna zdobione okuciami w formie pnących się róż. Zastukał ozdobną kołatką. Drzwi niemal natychmiast się otworzyły.<br /> <br />W drzwiach stała Monic - pierwsza dama przybytku -&nbsp; Jak nazywała ją Milady. Była jej prawą ręką. Młoda, piękna o wspaniałej figurze, wielkich błękitnych oczach i czarnych długich do pasa włosach. Odziana w niemal przezroczystą zwiewną sukienkę. Obdarzyła Merciera śnieżnobiałym uśmiechem równiutkich drobniutkich ząbków. Ukłoniła się i zaprosiła go gestem do środka.<br /> <br />Błękitna laguna była wspaniałym, niezwykle gustownie urządzonym wnętrzem. Grube dywany. Duże ciemne meble. Piękne złote zdobienia. Wszystko gustowne, pełne przepychu, ale wyważone i stylowe. W pomieszczeniu było 2 klientów zajętych &#8220;rozmową&#8221; z kilkoma pięknymi kobietami. Duża sala, do której się wchodziło okolona była sporymi schodami łączącymi się na wspaniale zdobionej galerii. Stała tam Milady. Kusząco opierając się o balustradę. Widząc, że Mercier ją spostrzegł ruszyła powoli schodami w dół przy każdym kroku kręc zalotnie biodrami, które opięte były delikatną jedwabną suknią w kolorze nieba.]]></description>
<pubDate>Âroda 7 Czerwiec</pubDate>
<comments>Âroda 7 Czerwiec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=771#p771</link>
<guid isPermaLink="false">771@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />- Dobra i powodzenia. Mam nadzieję, że uda nam się coś zrobić.]]></description>
<pubDate>Wtorek 23 Maj</pubDate>
<comments>Wtorek 23 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=770#p770</link>
<guid isPermaLink="false">770@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Markus Mercier:<br />- W takim razie ustalone. Ja po raz kolejny spotkam się z Milady.<br />- Umówmy się tutaj wieczorem.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 Maj</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=769#p769</link>
<guid isPermaLink="false">769@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />- Postaramy się z Nodarem coś popytać.... nie wiem ile to da ale zrobimy co się da.<br />- Tak czy tak będzie niebezpiecznie.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 Maj</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=768#p768</link>
<guid isPermaLink="false">768@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Markus Mercier:<br />- Trzeba zrobić dwie rzeczy. Ostrzec Hrabiego przed Giovannim oraz przyjrzeć się działalności Barona Frederica de Lantess. A w zasadzie dowiedzieć się kto poza nim źle życzy Guzmanowi.<br />- Dymitrow masz jakieś wtyki tutaj? Ja postaram się rozpytać w wyższych sferach. Ty mógłbyś poszperać w &quot;Złotym Królestwie&quot;. Może Shein miał by jakieś informacje o tym czy i z kim ludzie pokroju Lantessa czy Guzmana wchodzą w interesy jeśli chodzi o jakieś szemrane sprawy.]]></description>
<pubDate>Czwartek 18 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 18 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=767#p767</link>
<guid isPermaLink="false">767@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />- Żyjemy w coraz ciekawszych czasach...<br />Wzdycham ciężko.<br />- Masz jakiś pomysł Markusie co robić dalej ?]]></description>
<pubDate>Czwartek 18 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 18 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=766#p766</link>
<guid isPermaLink="false">766@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wiele można rzecz o Nodarze, rzeczy zarówno dobrych i jak i tych nieco mniej przychylnych. Ale o jego umiejętnościach kulinarnych nie da się powiedzieć nic złego. Cała czwórka poklepała się po pełnych brzuchach. Ticcari przeszedł wyjątkowo sam siebie, prosząc o 3 dokładkę. Jednak świeże przyprawy, które na odchodnym dostali od Duncana sprawiały, że wszystko smakowało jeszcze lepiej.<br /><br />Dymitrow streścił przygodę jako miał nieszczęście przeżyć tego dnia razem z Nodarem. Oczy Merciera mimowolnie rozszerzyły się jednak nie na wieść o nemezis Dymitrowa, ale o powrocie Gustava. <br /><br />Dołożyło to kolejną cegłę do rosnącego w umyśle Kordyjczyka muru dylematów nad którymi trzeba się pochylić. Dumał dzisiaj od rana starając sobie przypomnieć wszystko co wie na temat przedstawiciela rady z ramienia cechu złotników. Frederic jest najbliższy Gubernatorowi. To rekin, który pławi się w intrygach.&nbsp; Jeden z najbogatszych ludzi w Dominante. Mawiają, że lepiej nie zwracać na siebie jego uwagi. Powszechnie uważa się, że Gubernator przygotowuje go na swojego zastępcę. Jedno przemawia na jego korzyść Frederic nie należy do grona sojuszników Giovaniego. Sam na pewno nie zna nikogo, kto byłby blisko Lantessa ale&#8230; Ramos może kogoś znać, a na pewno Milady obraca się w tym towarzystwie&#8230; Być może oni znajdą kogoś w zasięgu. Mercier był jednak pewny jednego. Trzeba być szalenie ostrożnym. Błąd wobec takiego gracza nie wróży nic dobrego. Intuicja podpowiadała mu, że do tej partii dobrze byłoby mieć silnego sojusznika takiego jak choćby Guzman&#8230; On na pewno dysponuje środkami i możliwościami by zbliżyć się do siostrzeńca gubernatora.&nbsp; Z drugiej jednak strony. Guzman był równie groźny i sojusz z nim na pewno byłby transakcją wiązaną. <br /><br />==========================<br /><br />Mercier rzut na spryt 8]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 15 Maj</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 15 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=765#p765</link>
<guid isPermaLink="false">765@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mercier opuścił dom Mendozy odprowadzony przez uśmiechniętego gospodarza, całkowicie przekonanego, że oto zyskał prawdziwego sojusznika...<br /><br />===========<br /><br />Koniec sceny <br /><br />Otrzymujecie po 1 PD]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 15 Maj</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 15 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=764#p764</link>
<guid isPermaLink="false">764@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />Jeśli Markus się zjawi chce mu zdać relację co stało się w porcie i kto przypłyną.]]></description>
<pubDate>Czwartek 11 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 11 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=763#p763</link>
<guid isPermaLink="false">763@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Markus Mercier:<br />- Ach! Cech Złotników. No tak. Dziękuję za ostrzeżenie. Będę uważał szczególnie na niego.<br />- Dziękuję przyjacielu za rozmowę. Muszę się zbierać - mówię spoglądając na zegarek - Zaraz spóźnię się na kolejne spotkanie, a i Tobie czasu nie chce zabierać.<br /><br />Żegnam się i opuszczam dom Mendozy.<br />Po drodze do Ściętego Elfa zaczynam szukać w pamięci jak można byłoby się dostać w pobliże Frederica de Lantess. Kto w jego najbliższym otoczeniu byłby najlepiej poinformowany, ale w moim zasięgu.]]></description>
<pubDate>Czwartek 11 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 11 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=762#p762</link>
<guid isPermaLink="false">762@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />Siedzę zamyślony i dumam co można by tu zrobić... oraz kiedy spotkać się z Mercierem bo miał jakieś plany. Zapewne sam tu wpadnie jak zakończy spotkania.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 5 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 5 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=761#p761</link>
<guid isPermaLink="false">761@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mercier<br />Mendoza rozsiadł się wygodniej i przyjrzał się Mercierowi uważnie. Jakby zastanawiając się nad tym człowiekiem. Stwierdził jednak, że najwyższy czas komuś zaufać. A Mercier to kandydat na zacnego sojusznika.<br />- Frederic de Lantess - Wycedził jakby od niechcenia. - Członek Rady... Szlema i Kurwi Syn! - Dodał po sekundzie zastanowienia jakby bardziej pasujące według niego przydomki. Nie podoba się mu, że Guzman się tak szybko wzbogacił i nie ma całkowicie pojęcia jak do tego doszło. Jego ojciec miał rękę do interesów, a syn&#8230; Bystry może jest jak wszyscy Lantess&#8230; ale sumienia i honoru w nim jakoś nikt nie umiał zaszczepić&#8230; Nieustannie rzuca kłody pod nogi mojemu wspólnikowi.<br /><br />Wspólnik to chyba nazbyt wygórowane określenie podległości Mendozy - stwierdził w myślach Mercier. Guzman musi być naprawdę zdolny skoro udaje mu się tak manipulować ludźmi pokroju Mendozy. <br /><br />Dymitrow<br />Nodar zamyślił się i powiedział.<br />- Ciężko powiedzieć czy mnie pozna minęło wiele lat. Ale to jego kula mnie okulawiła. Ciężko powiedzieć czy moja paskudna gęba wyryła się mu w pamięci. Możliwe że nie. To mściwy dzieciak. Ale dam sobie okulawić drugą nogę jeśli ciebie nie pozna... Na pewno jeśli zobaczy nas razem to mnie pozna. <br /><br />Dymitrow z Nodarem powrócili do karczmy i zasiedli za stołem pogrążeni w ponurych myślach...<br /><br /><br />=======================<br />Mercier<br /><br />Przekonywanie (+3 za wiarygodność -1 za stosunek mendozy) 8 do 2 sukces z podbiciem]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 5 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 5 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>AKT II Scena 3 - Spodziewane  niespodziewane</title>
<link>http://www.hartford.pun.pl/viewtopic.php?pid=760#p760</link>
<guid isPermaLink="false">760@http://www.hartford.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nikoła Dymitrow:<br />- A jak myślisz pozna ciebie ? Jak nie to możesz spokojnie zostać a ja się gdzieś przyczaję.<br />- Zresztą coś wymyślimy. Chodźmy na razie do karczmy.]]></description>
<pubDate>Niedziela 30 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 30 KwiecieĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
